Szkoła Podstawowa nr 6 w Opaczy

im. Macieja Rataja

Historia szkolnictwa na terenach nadwiślańskich wiosek na wschód od Konstancina-Jeziorny sięga początku XX wieku. W 1906 roku, a więc jeszcze pod zaborem rosyjskim, na 12 lat przed odzyskaniem niepodległości, powstała szkoła w Łęgu. Murowany budynek (przez kilkanaście lat stał niszczejąc, rozebrano go na początku 2006 roku) postawiono na działce podarowanej przez gospodarzy, m. in. przez p. Wojciecha Dominika. Szkółka w Łęgu była piętrowa. Dwie klasy mieściły się na parterze, górę zaś przeznaczono na mieszkanie dla kierownika. Powstająca szkoła otrzymała duże wsparcie ze strony proboszcza parafii w Słomczynie.

Od około 1909 roku istniała też prywatna szkoła w Mirkowie (obecnie w budynku, który był jej siedzibą, mieści się Koło Emerytów i Rencistów nr 21).

Od odzyskania niepodległości w r. 1918 w lokalnym środowisku Opaczy zaczęto coraz głośniej mówić o potrzebie edukacji wiejskich dzieci i w miarę możliwości ją organizować. Pan Józef Kopyt, nieżyjący już były nauczyciel i kierownik szkoły, był wówczas kilkuletnim chłopcem. Pamiętał, że w 1920 roku w domu jego rodziców mieszkały dwie nauczycielki, które pracowały w Opaczy. Lekcje odbywały się w kilku prywatnych domach, między innymi u państwa Kobiałków i Wilczaków. Pan Józef jako sześciolatek do szkoły miał blisko, gdyż najmłodsze dzieci gromadziły się na zajęcia właśnie w domu sąsiada, pana Kobiałki. W maju 1921 roku w Opaczy wybuchł pożar, który strawił kilka siedlisk, w tym dom państwa Kopytów. Lekcje trzeba było przenieść. Odbywały się one potem na Borku (u pana Matyjasiaka) i w Habdzinie, najprawdopodobniej w Domu Ludowym. Sytuacja taka musiała jednak ulec zmianie. Budowa szkoły dla okolicznych dzieci stała się koniecznością.

W grudniu 1922 roku rada gromadzka wsi Opacz w porozumieniu z radą gminy Jeziorna podjęła decyzję o przekazaniu gminie działki pod budowę szkoły. Kilka dni później radni Jeziorny zdecydowali oficjalnie o przejęciu działki. Sprawę darowizny sfinalizowano 16 stycznia w Warszawie, w kancelarii notarialnej p. Suleja.

Historia szkoły w Opaczy zaczyna się więc 16 stycznia 1923 roku. Co prawda, zanim stanął budynek szkoły, upłynęło jeszcze sporo czasu, ale to właśnie tego styczniowego dnia w kancelarii warszawskiego notariusza, Stanisława Suleja, dokonano darowizny dwóch morgów ziemi z przeznaczeniem na budowę szkoły i domu dla nauczycieli. Działka, na której miała powstać publiczna szkoła powszechna, stanowiła część ogólnego pastwiska wsi Opacz, „mającego przestrzeni 37 dziesięcin 1834 sążeni kwadratowych”, a położona była „przy gruncie Andrzeja Knyziaka i gruntach folwarku Łęg.” Darowizny dokonała gromada wsi Opacz na rzecz ogółu gminy Jeziorna.

W imieniu darczyńców dokument podpisali Józef Utrata s. Józefa i Józef Kulczyk s. Józefa, natomiast gminę reprezentowali przed notariuszem wójt gminy Jeziorna, Wojciech Borowski ze wsi Cieciszew oraz sekretarz gminy – Bolesław Skolimowski ze wsi Jeziorna. W akcie notarialnym znalazło się zastrzeżenie, że „podarowany grunt nie może być użyty dla innych celów.” Wartość działki oszacowano na 500 tysięcy marek.

Szkołę budowali społecznie mieszkańcy wsi. Pan Kopyt wspominał, że jako dziesięcioletni chłopak kilkakrotnie saniami przywoził z ojcem cegłę z cegielni. Drewno na budowę pochodziło z rozebranych bunkrów poniemieckich, których dużo zostało po I wojnie światowej na linii wału od Gassów do Ciszycy. Zwiezionych materiałów pilnowano potem, zwłaszcza nocami, przed kradzieżą. Budowę zakończono w roku 1925. Nad frontowymi drzwiami wmurowano tablicę, na której zostały wypisane nazwiska osób najbardziej zasłużonych dla założenia i budowy szkoły:

 

Tablica pamiątkowa 1923-1925

 

„Przy budowie tej szkoły największe zasługi położyli:
ks. Stanisław Kozłowski
Stefan Nowicki
Antoni Jankowski
Józef Utrata
Jan Wszendybył
Bolesław Skolimowski
Dzieci, zachowajcie te nazwiska we wdzięcznej pamięci.
1923 – Opacz – 1925”

 

Nowy budynek zaczął funkcjonować w roku 1926. Jednak, jak wynika z zapisów w pierwszych dziennikach lekcyjnych (znajdują się one obecnie w archiwum Zespołu Szkół na ulicy Bielawskiej), szkoła działała już od września roku 1924, mimo że budynek nie był jeszcze ukończony, a lekcje odbywały się wciąż w prywatnych domach. Jej kierownikiem został pan Jan Wszendybył. Sale lekcyjne mieściły się na parterze. Po prawej stronie od wejścia znajdowała się sala dla klas młodszych (I – II), a po lewej – dla klasy III i IV. Stała tam duża na całą ścianę, ciemna przeszklona szafa. Znajdowały się w niej budzące uczniowską ciekawość pomoce do nauki biologii, a wśród nich spreparowane rośliny i zwierzęta. Na wprost głównych drzwi mieściła się wnęka, w której była nieduża szkolna biblioteka. Spółdzielnia uczniowska prowadziła sklepik. Sprzedawano w nim zeszyty, ołówki, gumki i inne szkolne przybory. Długi korytarz posiadał po dwa duże okna w szczytowych ścianach (nie było schodów prowadzących na piętro ani pomieszczeń, w których do roku 2011 znajdowały się sekretariat i toalety). Ten korytarz pełnił rolę sali gimnastycznej - późną jesienią i zimą odbywały się na nim lekcje gimnastyki.

Pod koniec lat 20.( w roku 1927) funkcję kierownika objął pan Jakubiak. Pracował razem z żoną, która prowadziła pierwszą szkolną świetlicę. Jego następcą (od roku 1936) był pan Roman Walczykiewicz, matematyk. Kierował on szkołą do wybuchu wojny, a po jej zakończeniu również w latach 1945-50 (do 1 września). To z jego inicjatywy teren szkolny obsadzono świerkami. Na starych fotografiach widać je rosnące jeden obok drugiego. Dzisiaj, niestety, nie ma już żadnego z nich. Wichury i burze powaliły kolejno większość tych pięknych drzew. Ekspertyza pozostałych wykazała, że ich pnie są spróchniałe i podzielą los swoich poprzedników. Aby uniknąć zagrożenia, podjęto decyzję o ich likwidacji. Ostatnie świerki wycięto jesienią 2005 roku.

Byli uczniowie szkoły w Opaczy, którzy chodzili do niej w latach 30., pamiętają jeszcze swoich dawnych nauczycieli. Jednym z nich był pan Imielski, który pracował tutaj kilka lat, a potem został przeniesiony na stanowisko kierownika szkoły w Wilanowie (około roku 1937.). Również kilka lat pracowała w Opaczy pani Domańska – odeszła w roku 1934 lub 35. Do wybuchu wojny uczył w szkole p. Juliusz Badecki. Znany był wśród uczniów z tego, że niesfornych często – gęsto bił linijką „po łapach”. To budzące postrach narzędzie kary chłopcy spalili mu kiedyś w piecu. Nie oznaczało to jednak końca „łap”. Linijkę wkrótce zastąpiła trzcinka, która biła wcale nie mniej boleśnie.

W 1939 roku, po wybuchu wojny, szkoła ruszyła z opóźnieniem, bo dopiero około połowy listopada. Zatrudnionych było w niej troje nauczycieli: p. Józef Barszcz i małżeństwo Walczykiewiczów – p. Roman i p. Franciszka. Obowiązki kierownika do roku 1944 pełnił pan Józef Kopyt. W późniejszym okresie, ale jeszcze za okupacji, jednym z nauczycieli był p. Pyczek. I on, i p. Barszcz, podobnie jak wspomniany wcześniej p. Badecki, nie stronili od kar fizycznych, a wymierzane uczniom „łapy” były na porządku dziennym. Pan Barszcz pozostał w pamięci swoich uczniów nie tylko z tego powodu. Mieszkając na piętrze szkoły, nierzadko douczał w swojej kuchni słabsze dzieci. Sadzał je przy nakrytej czymś płycie kuchennej, która służyła jako blat do pisania. W sierpniu 1944 roku „poszedł do powstania”. Czy przeżył?

Podczas okupacji część pomieszczeń na piętrze zajęli na kwatery Niemcy. Lekcje odbywały się w dwóch salach na dole. Klasy były łączone – gdy jedna pracowała głośno, druga otrzymywała do wykonania zadanie ciche. Szkoła działała nieprzerwanie przez cały okres okupacji, ale ilość klas okupant ograniczył do czterech. Za okupacji zerwano z podłóg deski, zostawiając je tylko na korytarzu i w obecnej „zerówce”.

Po wojnie w budynku szkoły działała przez jakiś czas radiowa stacja nadawcza, służąca rozpowszechnianiu propagandy komunistycznej. We wsi pojawiły się tzw. „kołchoźniki”, czyli odbiorniki radiowe.

W latach 50. i 60. oprócz siedmioklasowej szkoły w Opaczy funkcjonowały jeszcze dwie szkoły wiejskie: w Łęgu (w latach 60. uczył w niej pan Gąsieniec z żoną) oraz w Kępie Oborskiej (pracowała tam pani Barbara Paczucha i przez pewien czas pani Weronika Parol). Obydwie szkoły liczyły po cztery klasy. W Opaczy najliczniejsze były klasy V – VII, gdyż dołączały do nich dzieci z Łęgu i Kępy.

Teren szkolny obejmował wówczas - oprócz dzisiejszej działki - obszar zajęty obecnie przez Ośrodek Zdrowia w Opaczy (zbudowany pod koniec lat 60.) i budynek tzw. agronomówki (z początku lat 70.). Część tego rozległego terenu przeznaczono na działki dla nauczycieli, a na pozostałym obszarze urządzono ogródek szkolny, który uprawiali uczniowie. Na zajęciach praktycznych dzieci pod kierunkiem nauczyciela siały i sadziły warzywa, wyrywały chwasty - troszczyły się o ogród również podczas wakacji.

Na piętrze oprócz mieszkań znajdowała się kancelaria, pomieszczenie woźnej, magazynki oraz gabinet lekarsko – dentystyczny. W latach 60. biblioteką opiekowała się p. Barbara Sitkowska, która podjęła tu wówczas pracę jako młodziutka nauczycielka języka polskiego. Wypożyczanie dzieciom książek odbywało się podczas długiej przerwy i po lekcjach.

Drewniane podłogi na korytarzu i w klasach pokryte były ciemnym pyłochłonem, który ułatwiał utrzymanie ich w czystości. Szkoła nie posiadała toalet – ubikacje znajdowały się na zewnątrz (rozebrano je w latach 90). W każdej klasie był „kącik czystości”. Stało w nim krzesło z otworem, w który wstawiano miednicę, a pod nią wiadro na brudną wodę. Obok, na podstawce, stało wiadro z czystą wodą, na haku wisiał garnuszek. Przez oparcie krzesła przewieszony był czysty ręcznik. Nie było też centralnego ogrzewania. Szkołę ogrzewano piecami kaflowymi, w których palono węglem. Był to obowiązek woźnej.

Ławki uczniowskie w tamtych latach różniły się znacznie od dzisiejszych. Ława (deska) do siedzenia i lekko pochyły blat stanowiły całość. Pod blatem znajdowała się wnęka, gdzie można było schować tornister. Na blacie zaś, w okrągłym otworze stał kałamarz z atramentem. Do pisania dzieci używały piór z wymiennymi stalówkami, które się w tym atramencie maczało. Łatwo było o kleksy w zeszytach. Do osuszania nadmiaru atramentu służyły arkusiki białej bibuły, miękkiej i bardzo chłonnej.

Szkoła posiadała własną salę robót, czyli pracownię zajęć technicznych. Mieściła się ona w niedużym budynku obok szkoły, który wcześniej (na pewno przed wojną) był po prostu stodołą. Z czasem jej miejsce zajęła filia biblioteki gminnej, która istniała w tym miejscu do końca czerwca roku 2011. Pod tym budynkiem natomiast znajdowały się komórki na węgiel dla pracowników, przekształcone potem na piwnice. Użytkowane były do rozbiórki budynku latem 2011 roku.

W miejscu, gdzie obecnie znajduje się placyk zabaw dla młodszych dzieci, w latach 50. i 60. było boisko oraz rozbieg i skocznia w dal. Przy sprzyjającej pogodzie często odbywała się tam gra w palanta.

Były to czasy, gdy we wszystkich polskich szkołach, a więc i w Opaczy, systematycznie prowadzono zbiórkę makulatury i złomu, a uzyskane w ten sposób pieniądze przeznaczano na potrzeby szkoły.

Wspominałam już, że nauczyciele nie stronili od kar fizycznych, z których najpowszechniejsze były tzw. „łapy” (linijką, piórnikiem, trzcinką albo…smyczkiem od skrzypiec). Szczególnie często stosowano je za złe zachowanie podczas lekcji lub przerwy. Z kolei za lenistwo, nieodrabianie lekcji można było po zajęciach zostać na kilka godzin „w kozie”, tj. w zamkniętej klasie, gdzie należało uzupełnić zaległości i nauczyć się tego, co się zaniedbało w domu. Jednak dawni uczniowie, którzy zasmakowali tamtych zwyczajów, wcale ich źle nie wspominają. Wręcz przeciwnie – twierdzą, że taka kara miała dobry wpływ na ich poczucie obowiązku i dyscypliny. Zwłaszcza że rodzice zwykle byli takiego samego zdania jak nauczyciel, więc poskarżenie się w domu mogło zamiast pocieszenia przynieść jako odwrotny skutek – dodatkową karę.

W latach 60. wybudowano dużą szkołę podstawową na Porąbce. Była to tzw. tysiąclatka, czyli jedna ze szkół zbudowanych w ramach akcji „Tysiąc szkół na tysiąclecie.” I wtedy nad małą szkółką w Opaczy zaczęły się zbierać chmury. Jej dalsze losy pokazują, jak działały mechanizmy władzy w Polsce Ludowej. Otóż jeden z ówczesnych partyjnych prominentów (nazwisko pominę milczeniem) bardzo upodobał sobie pewną willę w Konstancinie. Istniał jednak pewien szkopuł, który uniemożliwiał mu zamieszkanie w tejże willi. Mianowicie zmagazynowano w niej księgozbiór Akademii Medycznej. Dla przedstawiciela rządzącej partii nie był to specjalnie wielki problem. Sprawą pokierowano tak, że magazyn książek lekarskich został wkrótce przeniesiony do budynku szkoły w Opaczy. Zwolniona willa mogła zostać zasiedlona przez zabiegającego o nią pana.

W roku 1973 uczniów klas V-VIII przeniesiono do Szkoły Podstawowej nr 4 (obecnie wraz z gimnazjum w składzie Zespołu Szkół nr 3). Klasy młodsze uczęszczały do Opaczy jeszcze do końca roku 1975. Pod datą 8 stycznia 1976 w księdze archiwalnej znajduje się pierwszy spis dzieci z rejonu szkoły w Opaczy. Przeniesiono około 170 uczniów. Pani Barbara Jankowska (z d. Sitkowska) pamięta, że krótko przed zlikwidowaniem szkoły (1971?) przeprowadzono w niej generalny remont: wymalowano sale lekcyjne, korytarze i podłogi farbą olejną, zlikwidowano pyłochłon, urządzono klasopracownie. Po czym … budynek zamknięto. Historia ta jest doskonałą ilustracją porządków, a raczej absurdów, panujących w czasach PRL- u. W roku 1977 władze gminy przekazały budynek w użytkowanie Głównej Bibliotece Lekarskiej w Warszawie. Został on przystosowany dla potrzeb archiwum, które tu przeniesiono ze wspomnianej wyżej willi z Konstancina.

Przez 12 lat szkoła w Opaczy nie działała. Dzieci z okolicznych wiosek były dowożone do nowej, pięknej „czwórki”.

Dopiero na początku lat 80. lokalna społeczność zaczęła zabiegać w gminie o przywrócenie szkoły. Starania trwały kilka lat. To, że zgodzono się na jej reaktywację, było w dużym stopniu zasługą byłego nauczyciela i niezmordowanego działacza społecznego, pana Józefa Kopyta. Powstał Ochotniczy Komitet Rodzicielski Przedszkola i Szkoły Podstawowej w Opaczy. Liczne petycje, które kierowano do Urzędu Gminy, podpisywały dziesiątki mieszkańców. Domagano się budowy nowej placówki na terenie odpisanej w 1923 roku działki i organizacji przedszkola w budynku agronomówki.

W piśmie p. Kopyta z dnia 10 czerwca 1982 roku, podpisanym przez 58 osób z Opaczy, czytamy: „Pozbawienie - promieniującego na całą okolicę ośrodka oświaty i kultury- jakim była szkoła w Opaczy – tak ciężko odbudowanego i urządzonego po ustąpieniu frontu wojennego i odzyskaniu wolności – ośrodka w znacznej części wydźwigniętego wysiłkiem miejscowego społeczeństwa (…) poczyniło niepowetowane, nieocenione straty dla miejscowego środowiska w dziedzinie oświaty i kultury materialnej.(…)

Z powodu nadmiaru uczniów w Zbiorczej Szkole Gminnej nasze dzieci już obecnie nie mają dostatecznych warunków wypełniania obowiązku szkolnego. Rozbudowa osiedli za rok, dwa, trzy- jeszcze bardziej ten stan pogorszy.” W pismach deklarowano pomoc materialną i fizyczną dla szkoły. Władze gminy nie zgodziły się na budowę nowej szkoły ani na urządzenie w agronomówce przedszkola. Z czasem wyrażono jednak zgodę na reaktywację zamkniętej w 1973 roku placówki.

Otwarcie szkoły nastąpiło 1 września 1988 roku, mimo że budynek nie był jeszcze wtedy w pełni przygotowany na przyjęcie dzieci. Odrzucono jednak propozycję, aby do momentu ukończenia remontu nadal dojeżdżały na Porąbkę. Przez ponad dwa miesiące, jak wspomina ówczesna dyrektor szkoły, pani Renata Kostkowska, lekcje odbywały się w domach ludowych w Opaczy i w Habdzinie. Warunki były trudne, gdyż w jednej dużej sali kilka klas musiało uczyć się jednocześnie. Prowizorycznie oddzielano je „ściankami” z koców, które jednak nie tłumiły głosu.

Remont szkoły, w całości wykonywany rękami rodziców, dobiegł wreszcie końca. Przywieziono sprzęty – meble, ławki, krzesła - które już od pewnego czasu gromadzono i składowano w „czwórce”.

„Przeprowadzka” do budynku szkoły nastąpiła na przełomie października i listopada 1988 roku. W tym też okresie Wspólnota Pastwiskowa wsi Opacz przekazała nieodpłatnie tereny pod boiska szkolne. Budowa kompleksu boisk (do piłki nożnej, ręcznej, siatkówki i koszykówki) oraz 300- metrowej bieżni, skoczni w dal i trybun dla publiczności (na tyłach biblioteki gminnej) trwała bardzo intensywnie od wiosny 1992 roku. Jej inicjatorem, organizatorem i w dużym stopniu wykonawcą prac był nowo zatrudniony w szkole nauczyciel, pan Czesław Lipka.

5 czerwca 1994 roku, po kilku miesiącach przygotowań odbyła się uroczystość nadania szkole imienia Macieja Rataja połączona z otwarciem zespołu boisk. Było to ważne wydarzenie nie tylko w życiu szkoły, ale całej lokalnej społeczności. We współdziałaniu z Zarządem Gminnym i Wojewódzkim PSL-u ufundowano dla szkoły sztandar i tablicę pamiątkową (umieszczono ją na dolnym korytarzu szkoły). Zarząd Krajowej Fundacji im. Macieja Rataja ufundował z kolei tablicę nad wejściem do budynku.

W ciągu blisko trzydziestu lat istnienia reaktywowanej szkoły niejednokrotnie była ona odwiedzana przez ważne osobistości. W kwietniu 1995 roku gościła w niej delegacja dyrektorów ze szkół holenderskich. W marcu 1996 roku gościem szkoły był Jego Ekscelencja Ksiądz Biskup Piotr Jarecki.

19 czerwca 1997 roku miała miejsce ponowna wizyta gości z Holandii, a rok później (06.05.1998) – z Włoch. 26 kwietnia 2001 roku szkołę odwiedził Jego Eminencja Ksiądz Prymas Józef Kardynał Glemp, a 5 maja 2006 roku – Jego Ekscelencja Ksiądz Biskup Marian Duś. Uroczystości te są odnotowane w kronice szkoły, w której umieszczono również pamiątkowe zdjęcia.

***

Od czasu reaktywacji minęło 28 lat. Po dziesięciu latach pełnienia funkcji dyrektora, w roku 1998, odeszła na emeryturę p. Renata Kostkowska, która kierowała szkołą od chwili jej uruchomienia w 1988 roku. Do roku 2004 stanowisko to zajmowała p. Bożena Zwolińska, a obecnie już trzecią kadencję rozpoczęła pani dyrektor Małgorzata Myszkowska.

W maju 2006 roku przez Ministerstwo Edukacji Narodowej we współpracy z Unią Europejską przekazana została szkole nowocześnie wyposażona pracownia komputerowa.

***

Ostatnie dziesięciolecie było dla szkoły w Opaczy okresem wielkich i od dawna oczekiwanych zmian. Decyzją Rady Gminy jesienią 2011 roku budynek został poddany rocznemu kapitalnemu remontowi. Rok szkolny 2011/2012 uczniowie i pracownicy szkoły spędzili "na wygnaniu" - oddano nam na ten okres jedno skrzydło liceum przy ulicy Mirkowskiej w Konstancinie - Jeziornie. Część wakacji, tych przed remontem i kolejnych - po nim - upłynęła pod znakiem przeprowadzek.

***
Stara szkoła w nowej odsłonie budziła ciekawość i radość. Klasy i toalety na parterze i I piętrze zupełnie nie przypominają tych "z poprzedniej epoki". W każdej sali jest bieżąca woda i umywalka dla uczniów. Drugie piętro, na którym dawniej znajdowały się mieszkania dla nauczycieli i sala komputerowa, zbudowano całkowicie od nowa. Obecnie ulokowana jest na tej kondygnacji biblioteka szkolna, pracownia komputerowa i serwerownia, pracownia językowa oraz sala zabaw dla młodszych uczniów. Możliwe stało się dobudowanie jeszcze jednego pomieszczenia - tam, gdzie dawniej było wyjście na dach, obecnie jest pracownia plastyczna.Budynek szkoły został wyremontowany zgodnie ze standardami Unii Europejskiej. Wyposażono go w niezbędne udogodnienia dla osób niepełnosprawnych: podjazdy, windę, toalety. W nowo wybudowanym łączniku znajduje się pokój nauczycielski, sekretariat i gabinet dyrektora. Osobny gabinet mają pedagog i psycholog. Przewidziano też pokój dla szkolnej pielęgniarki, która korzysta z niego przychodząc z sąsiedniego ośrodka zdrowia. Każdy uczeń ma w szatni własną, zamykaną na klucz szafkę.
 
Podczas trwania prac remontowych, zresztą zupełnie od nich niezależnie, został zamontowany od północnej strony budynku nowy plac zabaw, wyposażony w urządzenia dla młodszych dzieci. Szkoła otrzymała go w ramach programu rządowego „Radosna szkoła”, finansowanego ze środków unijnych. 

***

We wrześniu 2009 roku z inicjatywy p. dyrektor Myszkowskiej odbył się Turniej Tenisa „Konstancin Cup”. Wzięło w nim udział wiele znanych osób – aktorzy (m. in.. Tomasz Stockinger, Karol Strasburger, Dariusz Lewandowski), piosenkarze (m. in. Urszula Dudziak, Stan Borys), sportowcy (m. in. Ryszard Szurkowski, Andrzej Supron), politycy i dziennikarze (Jolanta Szymanek – Deresz, Alicja Resich – Modlińska.) Turniej miał charakter charytatywny. Dochód z niego (między innymi ze sprzedaży „cegiełek”) został w całości przeznaczony na zakup pierwszej tablicy interaktywnej dla szkoły. W kolejnych latach, między innymi dzięki funduszom gromadzonym przez Radę Rodziców podczas festynów i pikników rodzinnych oraz funduszom gminnym placówka została wyposażona w kolejne tablice. Dzisiaj szkoła posiada ich 7.

Uroczystość otwarcia odnowionego budynku szkoły odbyła się 2 września 2012 roku. Wśród zaproszonych gości byli przedstawiciele władz gminnych, ksiądz proboszcz Bogdan Przegaliński oraz wielu rodziców, dziadków i absolwentów szkoły.

Biało-czerwoną wstęgę przy wejściu oprócz pana burmistrza Kazimierza Jańczuka i pani dyrektor Myszkowskiej przecinała też przedstawicielka uczniów – Weronika Romaniuk z klasy VI.

***

W listopadzie roku szkolnego 2015/2016, a więc jakby w prezencie na swoje 90 urodziny, szkoła w Opaczy otrzymała długo wyczekiwaną, nowoczesną salę gimnastyczną. Zbudowano ją w ciągu jednego roku – od jesieni 2014 do końca października 2015. W sformułowaniu „długo wyczekiwaną” nie ma ani krzty przesady. Obecna pani dyrektor, otrzymując pod koniec lat osiemdziesiątych propozycję pracy jako nauczyciel kultury fizycznej, usłyszała zapewnienie, że za rok - dwa będzie tu piękna sala. Obietnica ta była ponawiana systematycznie co jakiś czas, a ów rok wydłużył się do lat... prawie trzydziestu. Zważywszy na to, że sali gimnastycznej z prawdziwego zdarzenia nie było w Opaczy nigdy przedtem, możemy bez przesady stwierdzić, że szkolna społeczność czekała na nią lat ... dziewięćdziesiąt.

***

Szkoła Podstawowa nr 6 w Opaczy

Od roku 2005 szkoła posiada własne logo i hymn szkolny. W logo umieściliśmy bociana z rozpostartymi skrzydłami na tle otwartej książki. Ptak ten bowiem od lat jest naszym sąsiadem. Przez wiele lat bociania rodzina miała swoje gniazdo na kominie budynku, w którym mieściła się szkolna kotłownia i filia biblioteki gminnej. Zdarzało się, że ptaki wracały jeszcze przed zakończeniem "sezonu grzewczego" i bardzo szybko od dymu z komina zmieniały upierzenie na szare. Nie sposób było ich nie rozpoznać wśród innych bocianów.

W czasie remontu szkoły wiosną 2012 roku budynek kotłowni został wyburzony, a gniazdo przeniesiono na wysoki słup kilkadziesiąt metrów w stronę bramy wjazdowej. Co roku wiosną wyczekujemy powrotu naszych bocianów. Tradycją stało się obchodzone na przełomie marca i kwietnia wewnątrzszkolne święto powrotu bociana. Z tej okazji uczniowie oglądają prezentację przygotowaną przez starszych kolegów i biorą udział w quizie wiedzy o tych ptakach. Co roku obserwujemy opiekę „ojca” rodziny nad wysiadującą  jaja  małżonką, wreszcie narodziny potomstwa, niezmordowaną troskę obojga rodziców o małe, wiecznie głodne pisklęta i… naukę latania. Obecnie, dzięki zainstalowanej kamerce, podgląd bocianiego gniazda jest możliwy bez przerwy.

 

 ***

 

Nazwiska kierowników i dyrektorów

Szkoły Podstawowej nr 6 w Opaczy od momentu jej powstania

 

  • p. Jan Wszendybył (1924-1927)
  • p. Jakubiak (1927-1935)
  • p. Roman Walczykiewicz (1936-1939)
  • p. Józef Kopyt (p.o.) (1940-1944 i 1950-1953)
  • p. Helena Skowrońska (1953-1955)
  • p. Leonard Zawiliński (1955-1960)
  • p. Wiktor Rymdzionek (1960-1968)
  • p. Wiesława Rymdzionek (1968-1973)
  • p. Renata Kostkowska (1988-1998)
  • p. Bożenna Zwolińska (1998-2004)
  • p. Małgorzata Myszkowska (od roku 2004)

Dziennik elektroniczny

Wirtualny spacer po szkole

Maciej Rataj patron szkoły

UKS Rakieta